DO GRABOWNICY

Jedziemy z Sanoka drogą w kierunku Rzeszowa przez Czerteż, Jurowce i Pakoszówkę. W Czerteżu, po prawej stronie szosy widoczna drewniana cerkiew, zbudowana w 1742 roku, odnowiona w 1924 roku. Obecnie pełni funkcję kościoła rzymskokatolickiego. We wnętrzu cerkwi ikonostas z motywami późnobarokowymi oraz dwa późnobarokowe ołtarzyki boczne. Ponadto obrazy i część wyposażenia z XIX wieku. Przy kościele – cerkwi stoi dzwonnica z przełomu XVIII i XIX wieku.

Notariusz Warszawa Centrum
http://kancelaria-notarialna.net
Profesjonalna i rzetelna obsługa
w zakresie wszystkich czynności notarialnych.

Na skraju Jurowiec uwagę zwraca cerkiew, zbudowana w 1873 roku. Notariusz Warszawa Centrum. Drewniana, konstrukcji zrębowej, obecnie kościół rzymskokatolicki. Jest to obiekt trójkopułowy, cenny pod względem architektonicznym Wewnątrz wyposażenie współczesne. Przy cerkwi znajduje się brama murowana, wzniesiona w 1872 roku. U szczytu zachowane rzeźby kamienne: świetego Jerzego ze smokiem oraz świętych Piotra i Andrzeja. Po drugiej stronie drogi, w parku, stoi budynek z końca XIX wieku, przebudowany.

We wsi kilka chat sanockich drewnianych, złączonych z zabudowaniami gospodarczymi. Posiadają podcienia, a dwuspadowe dachy kryte są słomą.

W Pakoszówce znajduje się spichlerz dworski z z końca XIX wieku, w jego sąsiedztwie resztki parku krajobrazowego. Przy drodze – murowana kapliczka z 1850 roku, dwukondygnacyjna, z daszkiem namiotowym. Górna część wsparta jest na kolumnach.

Dojeżdżamy do Grabowicy. Na skrzyżowaniu dróg pomnik ku czci żołnierzy radzieckich, poległych w walkach o wyzwolenie ziemi sanockiej i brzozowskiej. Przy drodze do Dynowa znajdują się szyby naftowe i urządzenia kopalni.

W 1340 roku .ziemia brzozowska znalazła się w gra-nicach Polski. Stało się to za sprawą Kazimierza Wielkiego, który te ziemie przyłączył i wprowadził na nich osadnictwo – na prawie magdeburskim. Z 1377 roku pochodzi akt nadania Grabownicy Piotrowi, zięciowi Gruszki, przez Władysława Opolczyka. Dokument ten nakładał na mieszkańców obowiązek uczestniczenia w obronie tych terenów w przypadku obcego najazdu. Wieś była wtedy znana z licznych stawów rybnych, pasiek i młynów, leżała na uczęszczanym szlaku handlowym, co sprzyjało jej rozwojowi.

W XVI wieku Grabownica należała do rodziny Czeszczyków, a następnie do Pełków. Władysław Łoziński przytacza w „Prawem i Lewem” pewien epizod związany z tym okresem dziejów miejscowości. „…Romantyczne było porwanie panny Salomei Nagórskiej z Grabownicy przez Stanisława Przedwojowskiego. towarzysza roty husarskiej Aleksandra Koniecpolskiego. Panna była posażną sierotą, a fakt porwania stanowił jedynie epilog intrygi rodzinnej. Panna Salomea wychowywała się w domu dziadka, Mikołaia Pełki, do opieki nad panienką rościł sobie prawo jej szwagier – Jacek Krasowski z Grabownicy, mąż jej siostry Katarzyny.

Wiedziony chciwością pragnął odebrać Pełkom pannę Salomeę, bo upatrzył dla niej męża, Gabriela Boratyńskiego, który deklarował się komentować trzecią częścią posagu panny, a z dwóch trzecich kwitować Krasowskiego. Kiedy raz Pełczyna była na mszy z panną w kościele franciszkańskim w Sanoku, wpadł Krasowski ze zbrojną czeladzią do świątyni, porwał Salomeę przemocą i powiózł ją do Grabownicy. Przyśpieszył termin ślubu z Boratyńskim, nie zważając na łzy i prośby panny, która serce swe oddała już Przedwojowskiemu.

Zbliżył się ów dzień fatalny, już pannę młodą zaczęto stroić do ślubu, gdy nagle, w przedostatniej prawie chwili, wpada do dworu w Grabownicy Stanisław Przedwojowski z kilku towarzyszami swojej husarskiej chorągwi, porywa Salomeę, unosi ją na koniu do przygotowanych opodal kolas, w których czekają już na nią jej druga siostra i jej ciotka pani Bylińska z młodym bratem stryjecznym – Nagórskim, a Krasowskiemu i niefortunnemu panu młodemu Boratyńskiemu, pozostaje tylko wątpliwa satysfakcja, jaką dać mogą piorunujące protestacje, zaniesione do ksiąg grodzkich.

Niedługo cieszyło się swoim szczęściem romantyczne stadło. W 1645 roku napada nocą na dwór w Grabownicy sąsiad, Stanisław Kozłowski – podczaszy sanocki i pod jego szablami ginie pan Stanisław Przedwojowski. Rozsiekano go na sztuki – 22 rany stwierdzono w grodzie na jego zwłokach. Tragiczny los męża nie na długo odebrał pani Salomei ochotę do życia i miłości, w cztery miesiące po katastrofie jest już żoną Jacka Fredry”. W XVII’ wieku Grabownica przeszła w ręce Starzeńskich. Piotr Starzeński, regimentarz wojsk królewskich, zbudował murowany? okazały pałac, uporządkował park, doprowadził majątek do kwitnącego stanu. Jego dzieło kontynuował syn – Ksawery. Młodzieniec ten otrzymał dość gruntowne wykształcenie, studiował w kraju i za granicą, jeździł po Europie, a kiedy wrócił do rodzinnej Grabownicy, zabrał się z energią do gospodarki.

Prawdziwą życiową pasją Ksawerego była jednak ichtiologia, interesował się nią od najmłodszych lat. Nie było to w owym czasie zajęcie zbyt popularne, toteż Ksawery uchodził w rodzinie za dziwaka. Niebawem otoczenie pałacu zmieniło się nie do poznania, pojawiły się wokół liczne stawy i sadzawki, a nad ich brzegami drzewa i krzewy. Pałacowe wnętrza zapełniły się akwariami wszystkich możliwych rozmiarów.

Starzeński sprowadzał różne gatunki ryb – nawet te najbardziej egzotyczne chciał zaaklimatyzować w Grabownicy, „przyzwyczajał” je do surowszych warunków życia. Ryby morskie wypuszczał do słodkiej wody, krzyżował z sobą poszczególne gatunki. Na ogół eksperymenty te kończyły się fiaskiem – ryby po prostu zdychały, zdarzały się jednak i sukcesy, a wówczas badacz przeżywał chwile radości.

Nie poprzestając na badaniach i doświadczeniach, zajmował się także teorią, zgromadził w pałacu ogromny, specjalistyczny księgozbiór – jedyny tego rodzaju w Polsce, liczne kolorowe atlasy ryb. Posiadał ponadto kolekcję obrazów wielkich mistrzów, zarówno polskich, jak też europejskich.

Wkrótce jednak spokój ichtiologa miał zostać zakłócony przez kobietę. Stało się tak za sprawą córki Gabriela Jaworskiego z Góry Ropczyckiej – Katarzyny. Obojętny dotąd na wdzięki niewieście, Ksawery zakochał się w pięknej, bałamutnej, liczącej zaledwie 17 lat dziewczynie. Myliłby się jednak ten, kto sądził, iż było to niewinne dziecię. Wychowywana bez matki, przy boku uganiającego za spódniczkami i nad wyraz tolerancyjnego ojca, miała już za sobą z pół tuzina romansów. Oświadczyny Starzeńskiego przyjął więc Gabriel Jaworski jak wybawienie. Pozbywał się on nie lada kłopotu – w zamian za posag, spadł on teraz na męża.

Ślub odbył się w 1799 roku, młodzi zamieszkali w Grabownicy. Następne lata, to pasmo udręk i kłopotów Ksawerego, który w żaden sposób nie potrafił poskromić temperamentu żony. Nie skutkował nawet tak wypróbowany sposób jak bicie. A Katarzyna szalała, zmieniała kochanków jednego po drugim, wywoływała towarzyskie skandale, romansowała bez przerwy. Męczyło to bardzo ichtiologa, odrywało go od ulubionych ryb. które teraz cenił jeszcze bardziej. Zaiste żadna kobieta nie mogła się z nimi równać. Były takie spokojne, łagodne, a przede wszystkim milczące.

W 1803 roku państwo Starzeńscy postanowili się ..trochę rozerwać” i w tym celu wyjechali na jakiś czas do Paryża. Szczerze mówiąc Ksawery nie pant się do tej podróży, ale czyż mógł odmówić pięknej żonie. Katarzyna nie należała do zwolenników Napoleona, uważała go za „okropnego tyrana” Nienawidziła Józefiny, była całym sercem DO stronie rojalistow. z drugiej jednak strony nie mogła się oprzeć pokusie bywania w wytwornych paryskich salonach. Najwytworniejszym zaś był salon Julii Recamier, żony wielkiego bankiera i przyjaciółki Józefiny. Przychodził tu każdy, kto się liczył w Paryżu. Atmosferę ekskluzywnych przyjęć, intryg i plotek świetnie, wyświetlany u nas niedawno, telewizyjny serial „Józefina i Napoleon ‚. Nie wspomniano w mm jednak ani razu, jak ogromne wrażenie wywołało pojawienie się w salonie Julii Recamier Katarzyny. Pod względem urody Polka biła na głowę wszystkie paryskie piękności, nie wyłączając samej Julii Zaroiło się wokół niej od wielbicieli, starsza o pięć lat Julia znalazła się nagle na drugim pianie,.

Katarzyna poznała w czasie jednego z przyjęć Eugeniusza Reauharnais, syna Józef iv i pasierba Napoleona, późniejszego wicekróla Italii. Tak zaczął się wielki romans lej życia.. Obracała się teraz w najwyższych sferach, bywała nawet u Józefiny i Napoleona. W czasie jednego z przyjęć. Napoleon zainteresował się ichtiologicznymi badaniami Ksawerego, po rozmowie na ten temat zaproponował Starzenskiemu osiedlenie się we Francji na stałe i kontynuowanie pracy. Orientował się, że ma przed sobą człowieka niezwykłego, zdolnego do dokonania znaczących odkryć.

Miłość Katarzyny i Eugeniusza stała się głośna, w akcję postanowiła wkroczyć Józefina, która miała wobec syna bardziej ambitne plany i nie chciała dopuścić, by przeszkodził w ich realizacji nieodpowiedzialny wybryk młodzieńca. Katarzyna została zaproszona na audiencję, w czasie której Józefina zrobiła jej propozycję „ nie do odrzucenia”. Po kilku dniach Starzeńscy opuścili Paryż, a po kilku miesiącach Katarzyna wydała na świat syna – owoc związku z Eugeniuszem. Niestety, dziecko było martwe.

Piękna Starzeńska miała jeszcze wiele miłosnych awantur, po 10 latach rozeszła się z Ksawerym, była potem żoną Józefa Benedykta Pawlikowskiego z Medyki, a dokonała żywota jako pokutująca za grzechy młodości staruszka. Ksawery zmarł w wieku 61 lat, w Grabownicy. Po jego śmierci rozproszyły się cenne zbiory, zaniedbano stawy, zlikwidowano akwaria. Dziś, w przetrzebionym parku, odnaleźć jeszcze można nikłe ślady urządzeń wodnych, zbudowanych przez niezwykłego ichtiologa.

Podobne wpisy