Z PRZESZŁOŚCI ZIEMI SANOCKIEJ

Jak świadczą wyniki badań archeologicznych, ziemia sanocka była zamieszkała już w młodszej epoce kamienia (około 4 tys. lat pne). Zasiedlała ją ludność zajmująca się uprawą roli, zbieractwem, myślistwem i rybołówstwem. Z tego okresu pochodzi szereg ciekawych eksponatów znalezionych przez badaczy, m.in. kamienne siekierki z Sanoka, Odrzechowej, Pielni, Płonnej, Turzańska czy rogowa motyka z Zagórza. Epoka brązu (1700 – 700 pne) zaznaczyła się dalszym rozwojem osadnictwa. Najbardziej znanym stanowiskiem archeologicznym z tego czasu jest wielkie cmentarzysko w dolinie Sanu, w miejscowości Chodorówka, usytuowane na rzecznej trasie. Jego badania prowadzone są od ponad 40 lat. Zabytki z okresu brązu znaleziono też w Zarszynie Czerteżu, Zagórzu. Z epoką tą wiążą się najstarsze na tym terenie grodziska w Dolinie, Zaslawiu i Bachorzu.

Epoka żelaza (700 pne – 400 ne) udokumentowana jest na ziemi sanockiej jeszcze bogaciej. W Trepczy koło Sanoka znaleziono monetę celtycką – najstarszy okaz monety złotej w Polsce. W Międzybrodziu odkryto cmentarzysko, w Załuzu – prymitywne piece hutnicze – dymarki. Rezultatem badań archeologicznych w Mrzygłodzie, Sanoku, Strachocinie, Jaćmierzu, Szczawnem, Rymanowie, Radoszycach są monety i wyroby rzymskie, bizantyjskie i arabskie.

W okresie powstawania państwa polskiego osadnictwo, rozwijające się do tej pory w żyznych dolinach rzek, przesuwa się stopniowo na południe i wkracza w tereny górskie. Powstaje sieć warownych grodów obronnych. Ich resztki znajdują się w Tyrawie Solnej, Trepczy, na Białej Górze koło Sanoka, w Sanoku, Strachocinie, Zboiskach, na Mymoniu, w Wołtuszowej, Wisłoku Wielkim, Zagórzu, Kulasznem, Łupkowie, Hołuczkowie, Tyrawie Wołoskiej, Temeszowie, Hoczwi, Myczkowcach, Dolinie.

W X i XI wieku o ziemię sanocką toczyły się walki między Polską« Rusią. Ostatecznie w 1340 roku Kazimierz Wielki przyłączył ją do Polski. W następstwie tego faktu widoczny jest szybki rozwój osadnictwa na tym terenie. W XIV i XV wieku osadnicy założyli kilka-dziesiąt wsi i miast. Powstały m.in. (w nawiasie rok za-łożenia lub pierwszej wzmianki historycznej): Trepcza i Czerteż (1339), Krosno (1348), Prusiek i Radoszyce (1361), Blizne i Jaśliska (1366), Królik Polski (1389), Nowotaniec i Kostarowce (1390), Wara (1391), Tyrawa Solna (1402), Zahutyń (1410), Besko (1419), Olchowce (1424), Dąbrówka Ruska (1426), Stróże Małe i W!elkie, Hłomcza, Płowce, Sanoczek (1429), Posada Sanocka (1432), Szczawne (1433), Międzybródź (1439), Wróblik (1448).

W tym też okresie duże znaczenie osiągnęły na ziemi sanockiej szlacheckie i rycerskie rody. Wielkie dobra skupili w swoich rękach Kmitowie, właściciele zamku Sobień oraz miast: Dynowa i Dubiecka, a także ponad 60 wsi w powiatach leskim i brzozowskim. Do Oleśnickich należało miasto Rymanów oraz Klimkówka, Deszno, Sieniawa, Głębokie i Wisłoczek. Pokaźne majątki posiadali też Matiaszowicze, Tarnawscy (właściciele Zagórza), Smolniccy (posiadacze Zarszyna), Czesnykowie (osiedli w dobrach tyrawskich), Pobiedzińscy i Jacimirscy.

Wiek XVI przyniósł nasilenie konfliktów klasowych, spowodowanych rosnącym wyzyskiem pańszczy-źnianym, systematycznym pogarszaniem się sytuacji ekonomicznej wsi. Na podatny grunt padły tu hasła reformacji, w szeregu miejscowości założono zbory ariańskie. Działały one m.in. w Zarszynie, Jaćmierzu, Rymanowie. Bukowsku, Hoczwi. Zbór kalwiński nato-miast istniał aż do początków XVIII wieku w Nowo- tańcu. Chłopi z miejscowości będących pod wpływem reformacji odmawiali powinności feudalnych ducho-wieństwu, sprzeciwiali się powiększaniu wymiaru pańszczyzny. Na tym tle dochodziło do buntów i roz-ruchów, szerzyło się zbiegostwo poddanych, prawdziwą plagą było zbójnictwo.

Zbójników górskich, grasujących na Podkarpaciu w XVI i XVII wieku nazywano beskidnikami. Najbardziej znani cieszyli się wielką sławą, uchodzili za ludowych bohaterów, obrońców uciśnionych. W karpackich puszczach, wzdłuż beskidzkich grzbietów, w pobliżu górskich przełęczy, mieli swe kryjówki beskidnicy wołoscy, słowaccy, węgierscy i polscy. Zwykle działali w odrębnych grupach, niekiedy jednak jednoczyli swe siły, wyprawiając się aż na Nizinę Węgierską i do Sied-miogrodu, gdzie porywali bydło, rabowali dwory, bogate wsie, uprowadzali ludzi.

Dla obrony przed nimi pogranicze pokryło się siecią zameczków, warowni, wznoszonych przez możne rody Kmitów, Oświęcimów, Balów, Krasickich, Stadnickich, Korniaktów i innych. Nie były one wystarczająco siine, by powstrzymać regularne wojska, dawały natomiast skuteczną ochronę przed watahami zbójnickimi.

Do grup beskidników przystawali górale podkarpaccy, chłopi gnębieni przez panów, dzierżawców, podstarościch. Ludzie ci widzieli w zbójowaniu jedyną szansę zdobycia środków do życia. Do panów nękających wyjątkowo okrutnie poddanych należeli: Samuel Jabłonowski, Grabiński, Szaniawski, Pawłowski, Zaboklicki, Rykowski, Trojecki oraz rządcy ekonomii królewskich: Opaliński, Mniszech, Stadnicki, zwani przez Łozińskiego ,,odrzychłopskimi”.

W 1648 roku Podkarpacie stało się widownią wielkiego buntu chłopów. Uczestniczyła w nim także zubożała szlachta z okolic Sanoka i Leska. Po jego stłumieniu uczestnicy ukryli się w górach i lasach, skąd urządzali napady na dwory, organizowali zasadzki na karawany kupieckie. Wyłapywani kolejno ścinani byli w Przemyślu lub Bieczu.

Kontakty z beskidnikami utrzymywali kupcy, szyn- karze, karczmarze, pośrednicząc w sprzedaży łupów, przerzucanych zwykle na stronę węgierską. Świadczyli oni również różne „usługi” zbójnikom, dostarczali im prowiantu, koni, zapewniali bezpieczne kwatery. Zbójnikowanie dalekie było choćby od pozorów szlachetności. Zbójnicy nie zamierzali bynajmniej dzielić się zdobyczą z biednymi – wprost przeciwnie. Napadali na chłopów, mieszczan, obdzierając ich bezlitośnie z dobytku.

Zbójnictwu sprzyjały zawiłości wówczas obowiązującego prawa. Oto np. każdy chłop znajdował się pod bezpośrednią jurysdykcją swojego pana, nie wolno było pojmać obcego poddanego, choćby mu nawet udowodniono przynależność do beskidników. O chłopa przestępcę należało pozwać jego pana. domagać się, aby zajął się tropieniem złoczyńcy i dostarczył go przed oblicze władzy. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji długo trzeba było czekać na sprawiedliwość. Dopiero na sejmiku w Wiszni w 1647 roku, zmieniono przepisy – odtąd wystarczyło przedstawić dwóch świadków, żeby rozbójnik został ukarany własną głową. Sprawcami nie mniejszych klęsk byli na Podkarpaciu magnaci i szlachta. Przenieśmy się więc np. chwilę w epokę „złotej” wolności szlacheckiej.

Ziemie: sanocka i przemyska pełne były starych rodów szlacheckich, osiadłych przez wieki całe w rodzinnych gniazdach, stających w potrzebie w obronie Rzeczypospolitej, zaś w czasie pokoju oddających się z zamiłowaniem hucznym balom, zabawom, polowaniom, życiu towarzyskiemu. Gustowanie w uciechach, znacznie przerastających możliwości finansowe, przyniosło opłakane skutki. Dwory szlacheckie ubożały, przechodziły w obce ręce, ich właściciele zasilali szeregi szlachty szaraczkowej, żyjącej na łaskawym chlebie magnatów. Toteż w XVII wieku już tylko nieliczne rody zachowały dawną świetność, konkurując z powodzeniem ze szlachtą wielkopolską, ukraińską czy krakowską.

Sanocka i przemyska szlachta odznaczała się wielką ochotą do swawoli, burd, gorącym temperamentem, zamiłowaniem do trunków. Coś z tych przywar pozostało niektórym obecnym mieszkańcom Podkarpacia, choć fantazja i możliwości już nie te.

Na początku XVII wieku tereny te były widownią licznych wojen prywatnych, awantur, gwałtów, zabójstw i tragicznych zajść. Właśnie tutaj upowszechnił się obyczaj zemsty rodowej, przypominający jako żywo włoską wendetę. Zabijano się wzajemnie, brat mścił się za brata, syn za ojca, krewny za krewnego, przyjaciel za przyjaciela. W tym zacietrzewieniu dochodziło niekiedy do całkowitego niemal wytępienia zwaśnionych. Utarło się przeświadczenie, że nie ma w tej części Polski ani jednej znamienitszej rodziny, w której by nie doszło do dramatów, tragedii, gwałtownych śmierci, buntów przeciw prawu, nawet jeśli nie wszystkie stały się ogólnie znane.

Podobne wpisy